Sławomir Bąk - Fotografia dzikiej przyrody

Materiały zawarte na stronie są własnością Sławomira Bąka i nie mogą być wykorzystywane bez jego zgody.
Kruk - leśny oportunista
Kruk to ptak wywołujący skrajne skojarzenia i odczucia. Jedni go nienawidzą, inni podziwiają. Ja zaliczam się do tych drugich i w tym artykule chciałbym pokazać dlaczego tak lubię ten gatunek.  Muszę jednak przyznać, że nie zawsze tak było.  Zanim poznałem bliżej ich zwyczaje, krakanie nie należało do pozytywnie odbieranych  leśnych dźwięków. Jednak im więcej czasu spędzałem na obserwacji kruczych wybryków, tym bardziej moje zdanie o krukach ulegało zmianie.
Nieproporcjonalnie duży dziób, czarne jak smoła pióra i wreszcie głos od którego wzięła się nazwa gatunku to cechy nieprzynoszące krukom sympatyków. Dodatkowo jego złą sławę wzmacniają obrazy z filmów fabularnych jak np. "Ptaki" Hitchcock'a.
Ale po bliższym przyjrzeniu się temu ptakowi, okazuje się że kruk to wcale nie taki brzydal.  Owszem, piękny to on nie jest ale w ładnym miękkim świetle jego pióra mają specyficzny, metaliczny połysk, czasami mieniąc się niebieskawą barwą. Po wypchaniu wola pokarmem i nastroszeniu piór z czarnego smołucha robi się całkiem dostojny ptak.
Nieprzypadkowo w tytule znalazło się określenie - oportunista. Kruk zje praktycznie wszystko co znajdzie, nie pogardzi dżdżownicą, pędrakiem czy jajkiem ukradzionym z niepilnowanego gniazda. W czasie zimy głównym pokarmem jest padlina z którą kruki są chyba najczęściej kojarzone. Dzięki martwym zwierzętom, miałem okazję oglądać wiele ciekawych zachowań nie tylko kruków ale też bielików czy myszołowów.
Kiedyś sądziłem, że najlepszym zmysłem kruka jest węch. Jednak po rozmowie z kilkoma fachowcami w dziedzinie ornitologii, dowiedziałem się że zdolność lokalizowania padliny przy pomocy węchu nie jest dobrze zbadana i potwierdzona. 
Więc jak to się dzieje, że kruki tak szybko odnajdują resztki martwych zwierząt? Jedynym wyjaśnieniem może być bardzo duża inteligencja i spostrzegawczość tych czarnych ptaków.
Te krucze zdolności są wykorzystywane przez inne zwierzęta, np. przez bieliki i myszołowy, które wypatrują skupiających się kruków  i nasłuchują specyficznego krakania wiedząc, że tam gdzie kruk, tam jest padlina.
Pomimo mocnego dzioba, kruk nie radzi sobie z przebiciem grubej skóry padłych ssaków, dlatego chętnie nawołuje ptaki drapieżne i czeka na "otwarcie" drogi do mięsa.  Nawoływania kruków często przyciągają także lisy, które zimą również nie gardzą padliną.
Jednak po przylocie bielików pojawia się problem. Bielik nie chce dzielić się z krukami i pomimo przewagi liczebnej, kruki muszą poczekać na koniec uczty króla ptaków. I tu pojawia się kolejna oznaka przystosowawcza a także objawia się chytrość kruka.  W przerwach pomiędzy żerowaniem bielika, kruki jak ekipa rozbiórkowa, "wynoszą" mięso w małych kawałkach. Część padliny połykają a część przenoszą w wolu. Po załadowaniu, kruk leci w najbliższe krzaki, zwraca to co połknął i zakopuje kawałki w ziemi lub przysypuje liśćmi.
Jednak kiedy bielików jest więcej, niektóre z nich obserwują kruka-cwaniaka i podkradają im schowane smakołyki.
Z takich skrytek korzystają również lisy, które odnajdują zagrzebane smakołyki dzięki świetnemu węchowi.
Kruki to niezłe bandziory. Pomimo dużej różnicy wielkości, potrafią tak zdenerwować bielika, że ten często musi ustąpić.
Jednak trzeba zastrzec, że tak molestowane są przeważnie młode bieliki. Na widok dorosłego ptaka z żółtym dziobem i  białym ogonem, najczęściej kruki zrywają się ze strachem i trzymają dystans. Siedzącego na gałęzi  bielika można: pociągnąć za ogon, czy rozhuśtać gałąź do utraty równowagi.
Ale najprzemyślniejszy sposób obserwowałem jesienią 2008 roku. Bielik usiadł na gałęzi suchego dębu. Jeden  kruk usiadł na wyżej położonej gałęzi,odłamał z niej kawałek suchej kory i zrzucił go wprost na siedzącego niżej bielika. Oczywiście bielik zerwał się i musiał przelecieć na inne drzewo.
Innym sposobem na pozbycie się bielika od "stołu" jest markowanie zauważenia niebezpieczeństwa. Czekające na swoją kolejkę kruki nagle podrywają się udając, że coś je spłoszyło. Bielik zawsze w takiej sytuacji odlatuje na najbliższe drzewo. Wtedy kruki bardzo szybko wracają na ziemię i mają sporo czasu zanim bielik zlusruje okolicę i znów sfrunie na dół.
Jeśli kruki nie boją się zaczepiać ptaka kilka razy większego od siebie, to spotkanie oko w oko z innym krukiem może przerodzić się w zażartą walkę, szczególnie jeśli powodem jest dostęp do smakowitego kąska.
Najczęściej walka jest krótka, głośna i odbywa sie w powietrzu. "Kruk krukowi....." Coś w tym jest, bo pomimo wrzasku i efektownych wyskoków kruki nie odnoszą poważnych ran w takich bijatykach.