Sławomir Bąk - Fotografia dzikiej przyrody

Materiały zawarte na stronie są własnością Sławomira Bąka i nie mogą być wykorzystywane bez jego zgody.
Borsuk
Do spotkań z borsukami dochodzi najczęściej wiosną, kiedy po przebudzeniu wędrują ciężko i ospale w poszukiwaniu pierwszego pożywienia po zimowym odpoczynku.
W 2008 roku próbowałem sfotografować to skryte zwierzę ale niestety zadanie okazało się trudniejsze niż przypuszczałem. Samo znalezienie  nory zajęło trochę czasu ale później okazało się, że to nie był największy problem. Trzeba znaleźć norę w odpowiednim miejscu, tzn.  w warunkach minimalnych do zrobienia zdjęć a to już nie jest takie proste.
W sumie znalazłem 3 zasiedlone nory ale żadna nie nadawała się do wykorzytania dla fotografa.  Lokalizcja nor borsuczych jest dość "przemyślana". Najczęściej spotkać je można na skarpach głębokich wąwozów zarośniętych gęstą roślinnością runa i krzewów. Warunki świetlne w takim miejscu są tak marne,  że w ciągu dnia przy ładnej pogodzie trudno o czasy migawki krótsze niż 1/60s. Biorąc pod uwagę, że borsuk to zwierzę o trybie nocnym, wydawałoby się, że mamy zadanie nie do wykonania.
Jednak próbować trzeba i wiosną 2009 roku przy jednej z nor zbudowałem czatownię. Ślady borsuków pojawiły się już wczesną wiosną ale niechcąc niepokoić przyszłych rodziców, po postawieniu czatowni nie podchodziłem do nory aż do lipca. Czasami z pewnej odległości obserwowałem przez lornetkę  czy wokół nory pojawia się więcej śladów świadczących o wychodzeniu młodych borsuków na powierzchnię ziemi. Kiedy przy norze zrobił się tłok, od razu można to było zauważyć. Ubita ziemia wskazywała na to, że młode borsuczki kręcą się wokół otworu nory. Co jakiś czas z nory wyrzucane były nowe porcje świeżego piasku, na którym borsuczki odciskały ślady swoich łapek.
       
Niestety długo musiałem  czekać zanim borsuki mi się pokazały, nie mówiąc o pozwoleniu na fotografowanie. Przez pierwsze 3 wieczory siedziałem bezczynnie do zapadnięcia ciemności ale po borsukach nie było śladu.
Dopiero czwartego dnia wyczekiwania miałem po raz pierwszy ujrzeć młodego szczeniaka.  Po kilku godzinach wyczekiwania, wieczorem usłyszałem dźwięki wydobywające się z nory. Po chwili nad wyjściem  pojawił się łebek borsuczka. Zaspanymi oczami, młokos rozejrzał się do koła i kilka razy wciągnął zapachy znad nory  zanim pokazał się w całej okazałości.
Pamiętam pierwsze wrażenie z tego spotkania. Cieszyłem się już na sam widok tego małego "misiaka", pomimo że na zdjęcia już nie było szans z powodu braku światła. Po chwili za pierwszym szczeniakiem wyszły jeszcze dwa i od razu zabrały się do zabawy. Dokazywanie to główne zajęcie szczeniaków przez pierwsze kilka miesięcy życia. Niestety, aktywność nocna tych zwierząt nie pozwala na obserwację życia rodzinnego. To co widać to tylko chwile przed i po zapadnięciu ciemności.
Zabawy borsuczków:
Sławomir Bąk